ćwiczenie wokalne z bezsenności

mrok spada jak deszcz
wędrowne godziny przysiadły skulone na dłoniach
oddaję niepokój źrenic ciemnemu miastu

śnij się unisono śnie
abym nie rozproszył się w sypkie ptactwo
spłoszony w zmęczonych sensach zbiegł

więc jesteś w pieniu warg
nie nikniesz otulony martwiczym kształtem
lecz nie wyjawiaj mi imienia na zatratę

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s