Na święta to jestem tradycjonalistą

Ja już nic nie mówię. Dosyć tego. Kup, kup, kup, i kup. Pytam, co kupić:
– Kup dwa kilo mąki, majonez, groszek, ryby, takie do ryby po grecku, śledzie kup, co jeszcze? Może kawałek mięsa do pieczenia na drugi dzień świąt, bo wiesz, przyjdzie mama, Ewka, Adam z nową narzeczoną, aha, weź wino.
Ja jestem konkretny:
– Co mam kupić?
Niech będzie jedno, ale konkretnie.
– Nie odzywaj się do mnie, jak taki jesteś. Jak taki jesteś, to weź konkretnie: mąki wrocławskiej dwa kilo, majonez rzymski z Winiar, groszek może być z Pudliszek, ryby, najlepiej mintaja…
Święta. Te sklepy zapchane, jakby cały rok nic nie jedli, a na święta klepią się po bebechach i mówią: „u”. Po co tyle? Ja tam lubię po kawałeczku, trochę tego, trochę tego, barszczyku, ciasta nie, ale śledzika, kar… dobra – nic nie mówię, jajeczko, do tego herbatka, później mięska, ze szwagrem poszwargolić, podlać, dzieje się teraz w polityce, oj dzieje. A ta gania tylko z talerzami, wynosi, zabiera, harmider, kwęka i kwęka. A święta to przecież rodzinny czas.
Potem człowieku przychodzisz, a tu już znowu:
– Czego się tak nastroszyłeś, po choinkę idź, obiecałeś dziecku.
Na rynku mrowie, twoich pobratymców wszędzie pełno, łazisz i nie możesz za żadne skarby wybrać prostej choinki. Co to za drzewa rosną? W Unii? Krzywe? A jak już od biedy jakaś taka w miarę, to pień ma gruby. Gdzie to wstawić?
– Mam, popatrz, jaka piękna. Takiej choinki za panny nigdy nie miałaś. Twój ojciec nie znał się na choinkach. Chodźcie, powiesimy bombki. Łańcuchy? Łańcuchy! Jakie łańcuchy? Te – łańcuchy? Skąd macie? Pani w szkole z wami robiła? Muszę się kiedyś wybrać do tej szkoły. Jak pani ma na imię?
Chcesz być dobrym ojcem, szczególnie, że święta to czas, kiedy rodzina się spaja, i co:
– Co kupisz mamie pod choinkę?
Kupisz, kupisz. Mamie dam stówę, Ewie dam stówę, Adamowi dam stówę i po krzyku.
– A co kupisz dzieciom?
Dzieciom dam po pięć dych… E nie, to już pięćset pięćdziesiąt złotych.
– Wiesz co kochanie, ja pokręcę mak, a ty wybierz prezenty.
– Cicho bądź, kręć ten mak i nie marudź!
– Uważaj. Oj, żebym ci czegoś nie powiedział.
– Cicho bądź!
– Cholerny odkurzacz, wyje jak diabli, szczotki ma zużyte. Jeden pokój ja, reszta dzieci, niech się uczą.
Ja już nic nie mówię.
I co tak na mnie patrzysz? Pływasz sobie w wannie i masz święty spokój. Co tak łypiesz? Myślisz, że święta ciebie ominą? Co mam teraz zrobić, kiedy się z tobą już zaprzyjaźniłem?

karp w wannie (Cyprinus carpio in balneum)

karp w wannie (Cyprinus carpio in balneum)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s