Komu, komu, bo idę do domu

Dzisiaj wędrowałem z synem po centrum Stargardu Szczecińskiego – miasta średniej wielkości na Pomorzu Zachodnim w Rzeczpospolitej Polskiej. Zgłodnieliśmy. Gdy czekaliśmy na kebaba, na stoliku przysiadł ptak. Patrzyliśmy na siebie i po chwili nastąpiło rozpoznanie jak w klasycznej tragedii. To był głodny szpak. Zerknął na nas i odleciał. Po jakimś czasie przyleciał znowu i wtedy rzuciliśmy mu okruch bułki, a on niepewnie podskoczył ku zdobyczy. W naszej rodzinie tradycja karmienia ptaków jest żywa. Mały nakrapiany przyjaciel musiał stoczyć brutalną walkę z mewą śmieszką, która nagle spadła z nieba. Trzymaliśmy stronę szpaka i kiedy udało mu się w końcu połknąć kawałek bułki, byliśmy zadowoleni.

Być może zadowolony był również siedzący obok młody chłopak z żółtą reklamówką, który zajadał się suchą bagietką. Pewnie była wczorajsza, pewnie była ciepła, ponieważ babka z budki podgrzała mu ją, żeby na zimnie i wietrze miał trochę lżej.

A w tle widniał wielki baner zachęcający do odwiedzin kawiarni przywołującej wspomnienia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej z nieśmiertelnym: „Klient w krawacie jest mniej awanturujący się”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s