Na nadejście

Szedłem dzisiaj bezludnymi ulicami. Słońce i wiatr jak zwykle obecne. Kilka jakby zapomnianych aut zakłócało tę grobową pustkę. I wtedy spostrzegłem troje Romów idących beztrosko gdzieś w dal. Ojciec z akordeonem na ramieniu i dwoje malców przebierających nogami, by nadążyć. A dokąd, Cyganie, zmierzacie, gdy Chrystus zmartwychwstał? Jakiego Królestwa szukacie? Zagraj ojcze dzieciom radosną melodię, niech rączki wyciągną i zbiorą grosik. Dałbym, bo już nie jest mi pusto.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s