zimne prądy

pływałem mało dzisiaj więcej już nie mogłem
nie daje się uniknąć zimnych prądów
a z nóg i ramion całkiem odrętwiałych
bezładna sterta dryfujących kawałów

ociekam z kropel na brzegu pełnym ludzi
których za chwilę pewnie potopią ich lata
wpatruję się w rozszczepioną w wodzie jasność
jak w chór dziękczynny w świetlistej garderobie

i gdyby istota zanurzona w falach inna niż my sami
choć może zdolna do czułości próbowała orzec
czy to mój w gwarze głos chyba by błagała
bym jeszcze mocniej krzyczał jeszcze mocniej

lecz mogłoby być tak jak gdyby nie było słońca wtedy
gdy na werandzie mieniła się rozmowa
mogły nie parzyć nas rozgrzane deski
dla stóp zmęczonych nie byłoby szukania cienia

nie uciekłbym przed tym czego nie mówiłaś
i w nagłym skurczu nie skuliłbym postaci
możliwe że nie posłałbym do ciebie dłoni
ale w ciszy posłałem – trzepoczą się – czujesz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s