Nie ma…

Leje od dwóch tygodni, z ziemi wylazły już chyba wszystkie złe wapory, nastrój mam taki, jakbym sam był ucieleśnioną mgłą, a jednak pewien człowiek wyławia mnie z wilgoci i mówi: „Panie Piotrze, w sobotę byłem na grzybach…” Chciałem być miły, bo wytrawnego grzybiarza zawsze wypada pociągnąć za język. Pytam entuzjastycznie: „I co, i co?”. Grzybiarz odpowiada: „Nie ma nic. W Szczecinie wszędzie mnóstwo opieniek – tu roztoczył ręką wizję Szczecina zawalonego opieńkami – a w lesie podgrzybków nie ma”. Słysząc to, zadumałem się nad nędzą lasu. Pytam pełen troskliwości: „Dlaczego tak…?” A grzybiarz odpowiada ze znawstwem godnym Sokratesa: „Nie wiem, nie ma…” Ktoś mógłby pomyśleć, że podobne rozmowy są pozbawione sensu, ale ten ktoś nigdy nie będzie wytrawnym grzybiarzem. Filozofem na pewno.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s